|
Sponsorzy bloga
Reklama na blogach
Blogvertising.pl |
Blog > Komentarze do wpisu
Londyn Przeceniony
http://coloursoflondon.0fees.net/2009/07/04/tydzien-miesiac-dwa-miesiace/ Czy zeczywiscie to niby tak typowe ze emigranci lapia depreche po kilku miesiacach? Nie wiem, nie doswiadczylam. Jedyny stres to w pierwszym miesiacu czasami wieczorem sie odzywal. Oboze, jesli nei dostane pracy bede musiala wracac do Polski. Koszmar normalnie. Nie bede udawac ze jest zawsze rozowo i ze czasami nie dopadaly mnie smutki. Szczegolnie zanim poznalam mojego Idealnego Faceta... Ale te problemy nigdy nie mialy rozwiazania w powrocie do Polski. Jesli mnie mieszkanie denerwowalo to marzylam o innym. Jka dojazdy do pracy byly uciazliwe, to myslalam o jak najszybszej przeprowadzce... byle blizej do biura... Jak mnie praca irytowala, to rozgladalam sie za nowa, nadal w Anglii. Moze to kwestia oczekiwan, jak wiele razy zdarzalo mi sie pisac, nigdy nie oczekiwalam ze tutaj nagle bedzie idealnie i w ogole to zyc nie umierac. Mialo byc lepiej i spokojniej. I te dwa punkty zostaly odhaczone. Ogolnie strasznie mnie bawi ten owczy ped do Londynu, szczegolnie w wydaniu imigrantow. Wielu z nich pewnie by mialo lepsze szanse na prace w mniejszym miescie, ale nie musi byc Londyn... No bo coz z tego ze zarabiasz ciut wiecej, jak wszystko jest drozsze? Ale ludzi etak tego nie widza. Nie kazdy ma charakter do tego by tak metodycznie podchodzic do tych spraw. Jesli nie masz wyjatkowego talentu i ogromnego szczescia, to kariera nie zmaterializuje sie w mgnieniu oka. Trzeba troche nad tym popracowac. Pisalam wczesniej o znajomych co to mieli Londynskie marzenia. Wrocili do kraju, no bo tutaj ciezko z praca i pogoda fe... Wracajac do Londynu, to ja tam nawet na wycieczki nie bardzo sie lubie wybierac. Wszedzie tloczno, no i metro... Przez moment podczas zmiany pracy rozwazalam, ze moze jednak dojezdzac do Londynu, ale po kilku rozmowach o prace coraz mniej bylam przekonana, ze bym to zniosla dluzej niz kilka miesiecy (zalozenie optymistyczne). Zeby mieszkac w Londynie to bym musiala byc cholernie bogata, zeby mnie bylo stac na jakas ogromna samotnie w srodku miasta albo co... Obecnie za jakis miesiac bedziemy sie przeprowadzac do Reading. To dalej od Londynu niz obecnie i jakos mi serce z tego powodu nie peka. niedziela, 05 lipca 2009, amadea83
TrackBack
Komentarze
|
No i nie ukrywam, że miałem nadzieję, że okaże się, że to jest właśnie to moje miejsce na Ziemi. Nie jest. I też metodycznie podchodze do sprawy, bo już za moment będę pracował za większą kasę i dojeżdżać będę tylko jakieś 40 minut do pracy (znaczy się od jednych drzwi do drugich - co jest moim zdaniem świetnym osiągnięciem). Mieszkanie gdzieś na przedmieściach - nie dla mnie. Nie widze w tym żadnego sensu (przynajmniej teraz). Ale prawda jest taka, że powoli zaczynam sobie układać w głowie plan ewakuacji. Do mnie styl życia tutaj kompletnie nie przemawia.
Pozdrowienia,